Możesz być w miłości z dwóch osób

Revolution Now! with Peter Joseph Ep 03 _ Polskie tlumaczenie 1/3

2020.10.23 18:54 luke_osterdam Revolution Now! with Peter Joseph Ep 03 _ Polskie tlumaczenie 1/3

Revolution Now! With Peter Joseph Episode 03 - Wrzesień 15, 2020
Transkrypcja – Polskie tłumaczenie
cześć 1/2
Dzień dobry, dobry wieczór, witam wszystkich – zależnie od tego, gdzie na świecie jesteście. Mówi Peter Joseph. Witamy w Revolution Now, 15 września 2020 r. Jest to trzeci odcinek. I... Co chciałbym dziś zrobić to porozmawiać o strukturze społecznej integralności; co to jest integralność społeczna? Jak decydujemy, co ma ta integralność, a czego nie? - Myślę, że większość zdaje sobie sprawę, że mamy kryzys, kryzys wysoce spolaryzowany, kryzys tożsamości, nie tylko w Ameryce, ale też na świecie, jeśli chodzi o to, jak ludzie myślą o zmianie społecznej i czy w ogóle jej chcą. Apolityczne stanowisko, które zawsze zajmowałem, jest takie, że mamy do czynienia z tokiem myślenia, procesem wnioskowania dotyczącym dwóch różnych systemów. Pierwszym z nich jest system natury. Nasze środowisko i potrzeba przestrzegania praw natury. Tu nic nie trzeba dodawać. Naturalne prawa naszego środowiska muszą być szanowane i wbudowywane w instytucje i systemy wartości człowieka.
Do czego odnosi się ten drugi system? Oczywiście do tego kim jesteśmy, jak się rozwinęliśmy i czego potrzebujemy? W jaki sposób na nasze zdrowie wpływa nasze środowisko lub charakter naszych relacji społecznych? Jak zachowujemy się w pewnych strukturach w porównaniu z innymi? To są dwa wzajemnie powiązane systemy, że tak powiem, natura i my, którzy oczywiście jesteśmy częścią tej natury. Ale w przeciwieństwie do wszystkich innych gatunków na tej planecie, zostaliśmy pobłogosławieni lub przeklęci rodzajem świadomości, który pozwala nam zachowywać się w sposób fundamentalnie nienaturalny. Nienaturalny oznacza, sposób niezrównoważony. I nie ma wątpliwości, subkultura ludzi, która trwała przy takiej maltuzjańskiej, darwinistycznej, zwierzęcej perspektywie kondycji ludzkiej, która wywnioskowała, że świat, który dziś widzimy, jest jedynym takim, do jakiego jesteśmy zdolni.
I jeśli to prawda, to na tą chwilę można bezpiecznie stwierdzić, patrząc na wszystkie trajektorie ludzkości, że po prostu wymrzemy. Jeśli argument jest taki, że właśnie tacy jesteśmy, to ta droga doprowadzi do naszego własnego upadku z naszej własnej ręki, co powinno być obecnie absolutnie oczywiste dla wszystkich - patrząc na wzrost autorytaryzmu na świecie, zapaść ekologiczną i oburzającą nierówność społeczno-ekonomiczną, która napędza wszelkiego rodzaju antagonizmy między grupami.
Dodałbym też, że w przeciwieństwie do faktu, że mamy to niesamowite źródło edukacyjne w postaci Internetu; czym jest Internet? ludzie są bardziej podzieleni i zdezorientowani niż kiedykolwiek - tak to widzę. Masz tę zbuntowaną, wojowniczą kulturę spiskową, która stworzyła bańki w mediach społecznościowych, i oni naprawdę wierzą tylko w to, co potwierdzają ich uprzedzenia, ich stronniczość. Widzimy oszałamiający poziom naukowego analfabetyzmu i demagogii ludzi, których pociąga przywództwo, promujące te właśnie braki w percepcji i zrozumieniu, stąd administracja Trumpa, stąd QAnon.
Dosłownie powstanie tej bańkowej, zamkniętej społeczności ludzi, którzy są tak całkowicie zdezorientowani, że zamierzają wybierać do Kongresu ludzi, którzy wierzą w rzeczy takie jak QAnon i inne po prostu fantastyczne, niebezpieczne, bezpodstawne rzeczy. To tak jakby nagle dookoła nastąpiła era post prawdy.
Myśl krytyczna oznacza, że racjonalnie kwestionujesz to, co widzisz wokół siebie. Myśl krytyczna nie jest całkowitym odrzuceniem zjawiska, które widzisz wokół siebie, ponieważ masz pewien rodzaj uprzedzenia, że wszystko, co się dzieje, musi być zaaranżowane lub sfałszowane. To jest właśnie to co socjopatyczne umysły, takie jak Alex Jones, zrobiły z bardzo dużą częścią ludzkości. Nie ma wątpliwości, że konspiracje miały miejsce w trakcie całej naszej historii z powodu konkurencyjnej natury naszego społeczeństwa. I tak, bywają mroczne, i są perwersyjne i naprawdę się pojawiają. I jest to częścią problemu kultu antykonspiracyjnego, tego rodzaju pseudosceptycznej społeczności, która całkowicie odrzuca wszystko, co po prostu brzmi, jakby było zbyt daleko idące, aby mogło być prawdziwe. To jest kolejna skrajność, która tak naprawdę jest rodzajem pseudosceptycznej propagandy mającej na celu powiązanie pewnych rzeczy z innymi. Aby potem całkowicie odrzucać wszystko, tak jakby wszystko to było równe.
Na przykład, jeśli lata temu ludzie rozmawiali o inwigilowanym społeczeństwie, coś o czym George Orwell mówił wielokrotnie w sposób proroczy, a ty miałeś mówić o fakcie, że istnieją luźne dowody, nie wspominając nawet o lukach prawnych, umożliwiające w efekcie na całkowitą masowa inwigilacje amerykańskiej lub globalnej populacji. I ty miałbyś przedstawiać tego rodzaju pozornie paranoiczne założenie, to ludzie by cię odrzucili i powiedzieli, że zwariowałeś, że jesteś teoretykiem spiskowym. I co? Co się stało, kiedy Edward Snowden ujawnił i udowodnił, że to prawda? Nie wiem jak wy, ale nie sądzę, bym kiedykolwiek słyszał, że ktoś mówił o Edwardzie Snowdenie jako teoretyku spiskowym.
W każdym razie, dość na ten temat. Możecie spodziewać się, że wkrótce pojawi się na Medium artykuł na temat kultury konspiracyjnej, ponieważ uważam, że jest to bardzo ważna sprawa, którą warto poruszyć, bo jest to choroba współczesnego społeczeństwa. Skoro o tym mowa, kilka uwag programowych. Zgodnie z obietnicą, opublikowałem artykuł na Medium, który zazębia się z informacjami z pierwszych dwóch odcinków tego podcastu, i mówi o systemowym rasizmie w USA. Możesz znaleźć artykuł, za pośrednictwem linków, które znajdziesz na stronie podcastu revolutionnow.live. Warto wspomnieć, że ten podcast, artykuły na Medium, mój zamiar by napisać nową książkę, nadchodzący drugi sezon ''Culture in Decline'' i wiele innych rzeczy, o których nawet nie wspomniałem - w rzeczywistości, mam wiele pomysłów aktywistycznych, które, póki co stoją na uboczu, to nie bardzo chcę cokolwiek ogłaszać ze względu na ich złożoność - ale wszystko to jest obsługiwane przez moje konto Patreon. Coś, czego unikałem przez ponad dekadę. Naprawdę nigdy nie czułem się z tym dobrze, ale jest to coś czego obecnie wymagają czasy. Wydanie InterReflections nastąpi 6 października.
Skoro o tym mowa, to naprawdę w pewnym stopniu zniszczyło mnie to finansowo i fizycznie, ponieważ ten projekt zajął lata. To film stworzony z miłości, nie dla nagrody. Wiele osób nie polubi tego filmu. Ale myślę, że jest bardzo mocny pod wieloma względami, nawet jeśli jest niebywale eksperymentalny. Myślę, że publiczność zostanie zbudowana po fakcie. Ten film ma stworzyć swoją publiczność. Więc, 6 października dzień, w którym wychodzi InterReflections, miejcie to na uwadze. Możecie również zobaczyć nowy zwiastun, który został opublikowany kilka dni temu. Na zakończenie tego wprowadzenia muszę powiedzieć coś o nadchodzących wyborach w U.S, które mają silne konsekwencje nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale także dla świata.
Tak więc, Ci, którzy znają moją historię, mogą być tym zaskoczeni, ponieważ nigdy nie byłem zwolennikiem demokracji wyborczej w strukturze, którą mamy obecnie. Czemu? Ponieważ dwie partie, które dominują amerykańską politykę: Republikanie i Demokraci - są naprawdę jednym. To partie biznesowe, w których granice debaty, jeśli chodzi o naprawy gospodarcze, są mocno zazębiające się. Partie te nie pozwolą na jakiekolwiek zmiany strukturalne. Obie strony całkowicie akceptują orientacje biznesową niezbędną dla ich politycznej egzystencji. Obie, są opłacane przez lobbystów. Jest to normalnością, że istnieją ‘’drzwi obrotowe’’ między przemysłem a polityką. I tak przy okazji, to jedyny sposób, w jaki może się to odbywać w tego rodzaju społeczeństwie. Moja mantra od zawsze brzmiała: ''Nie było zmiany społecznej bez zmian ekonomicznych''.
I chociaż Demokraci są w tym momencie delikatnie prawicowi, i choć faktycznie, wewnątrz tej partii są ludzie, którzy domagają się powstrzymania zanieczyszczenia i destabilizacji klimatu oraz odejścia od paliw kopalnych i zrobienia wszystkich tych fundamentalnie postępowych rzeczy, to to, o czym się przekonasz, jeśli przyjrzeć się temu z bliska, to to, że to tylko czcze gadanie. I bardzo niewiele osób w partii, które są u władzy, które faktycznie próbują robić tego typu rzeczy, jak Bernie Sanders czy Alexandria Ocasio-Cortez i nie tylko, zostaną strategicznie zdławieni przez prawdziwe źródło władzy. I jest to grupa biznesowa właścicieli, którzy zasadniczo finansują i zarządzają rządem zza kulis. Nie ma tu nic nadzwyczajnego, to wszystko jest jawne; wystarczy, że ludzie po prostu przyjrzą się uważnie, temu czym jest ta instytucja.
I tak, wszystko to powiedziawszy, sympatyzując z ludźmi, którzy tak bardzo nienawidzą tego dwupartyjnego systemu i neoliberalnego establishmentu, to wybory w 2020, roku, jeśli chodzi o prezydenturę, tego nie dotyczą.
Chodzi o radzenie sobie z kimś wyjątkowo niestabilnym i nieprzewidywalnym, odstającym od reszty, który osobiście stwarza o wiele za dużo potencjalnych szkód, jako indywidualny umysł, a niżeli chora zbiorowa wola czy też ignorancja lub uprzedzenia republikańskiego i demokratycznego establishmentu.
Trzeba zrozumieć, kim jest Donalda J. Trump, Zrozumienie tego jest bardzo proste. Jest socjopatą, który od najwcześniejszych etapów swojego życia był przygotowywany do bycia kapitalistycznym jastrzębiem, by być oszustem; ponieważ choć tak wielu nie ma ochoty tego usłyszeć, to właśnie taka osoba jest dobry biznesmen. Jest oszustem z natury. Ich celem jest by Was do czegoś przekonać, stąd cała ta branża marketingu i reklamy oraz wyraźne negatywne konsekwencje socjologiczne, jakie ta instytucja ma w całości. Mamy więc tutaj ewolucję superchorego człowieka zrodzonego z tej kultury, który dzięki różnego rodzaju chaotycznym mechanizmom doszedł do najwyższej władzy rządowej. I jeśli pozostanie prezydentem, to będzie to katastroficzne z powodu tego, co zdołał zbudować dookoła siebie. W efekcie podział kulturowy w Ameryce znacznie się pogorszy.
Degradacja ekologiczna będzie postępować, ponieważ absolutnie żadne przepisy dotyczących ochrony środowiska nie są przestrzegane pod jego rządami. Nie będzie nic, co mogłoby zająć się nierównością. Programy wsparcia społecznego będą nadal podlegać procesowi erozji - w tym zabezpieczenia społeczne. I zobaczycie fundamentalny demontaż, administracji nie Obamy, ale administracji Rooswelta, tych krytycznych polityk i programów zabezpieczenia społecznego, które działają na rzecz walki z nieodłącznym zniszczeniem będącym wynikiem kapitalistycznej gospodarki. Wszystko to oznacza, że to nie jest czas na postępową politykę. Chodzi o wyeliminowanie raka, który rośnie i rozprzestrzenia się. Pamiętajcie, przyczyna raka wciąż istnieje, ale ten guz znany jako Donald J. Trump jest tak ogromny i tak toksyczny, że trzeba go wyciąć, aby później moc kontynuować.
Wszystko to powiedziawszy, porozmawiajmy teraz o tym ''toku myślowym'', tym sposobie myślenia, który pojawia się w ramach nowego społeczeństwa, opartego na tym, co rozumiemy na temat nauk o zdrowiu publicznym i naukach o środowisku. To są te dwa systemy, o których mówiłem wcześniej. I pierwszą rzeczą, którą chciałbym powiedzieć, co jest smutne, że muszę o tym w ogóle mówić, jest to, że nie ma to nic wspólnego z tożsamością polityczną czy istniejącymi formami historycznymi ani z czymkolwiek innym, o czym moglibyście pomyśleć, próbując zaszufladkować w jakiś sposób ten tok myślenia. Nauka nie ma szuflady. Nauka wciąż ewoluuje i dostosowuje się, zmienia się, gdy pojawiają się nowe informacje. To żywy organizm. Niestety większość ludzi jest po prostu zamknięta w dogmatycznej kategoryzacji, w której po prostu wrzucają pomysły, które gdzieś usłyszą, do jakieś z góry ustalonej szuflady w swoim umyśle, a następnie oceniają ta szufladę z zewnątrz. Nie trzeba dodawać, że jest to przeciwieństwem krytycznej myśli.
Tak więc klasyczny przykład, znamy to wszyscy, ktoś przedstawia idee, które nie są kapitalistyczne ani nie wspierają dynamiki wolnego rynku; mózg większości ludzi mówi: cóż, jedyne, co znam, to socjalizm lub komunizm. Więc pomysły są od razu wrzucane do danej szuflady, niezależnie od tego, czy mają w ogóle jakieś skojarzenia - ale to jedyne zachowanie, jakie ludzie znają. Spolaryzowane kojarzenie. I co potem robią? Sięgają myślami do historii i myślą o wszystkich samozwańczych socjalistycznych i komunistycznych instytucjach, o których słyszeli; a następnie wybierają wszystkie negatywne ich cechy, i nakładają je na siebie. I tym samym podejmują decyzje o czymś bez wnikliwej analizy tego, co zostało powiedziane. Wystarczy, że zaangażujesz się w ogólną debatę na temat kwestii społeczno-ekonomicznych na dowolnej platformie mediów społecznościowych, a zobaczysz tego typu myślenie i prezentację, wszędzie.
Integralność intelektualna jest niezależna, potrafi sama siebie obronić i naprawdę nie ma znaczenia, gdzie leży Twoja strefa komfortu. Nie ma znaczenia, co należy do mnie. Jeśli jako gatunek, dzielić będziemy ten sam, wspólny cel, jakim jest życie w sposób zrównoważony, to oznaczać to będzie, że twoje dzieci, wnuki lub dzieci twoich przyjaciół nie wyrosną w warunkach, w których Świat stoi w płomieniach i poddawany jest ciągłemu rozpadowi; czy też nie będą musiały walczyć w wojnach, tylko dlatego ze narody nie mogą się już dogadać, ze względu na niedobór, który jest wynikiem wyjątkowo złego zarządzania gospodarką. Jeśli chcesz, abyśmy przetrwali, musisz być oddany poszanowaniu określonej dynamiki. Musisz szanować ekologię i to, co jest potrzebne do jej utrzymania. Nasuwa się wniosek, poprzez analizę tego co jest najlepsze do poprawy zdrowia publicznego i stworzenia stabilizacji społecznej i ekologicznej, nieważne co na ten temat sadzisz czy czujesz w związku z tym.
Nie ma znaczenia, co ktoś myśli i czuje. Twoje emocjonalne zahamowania, styl życia, który myślisz, że chcesz, styl życia, który masz; to, z czym jesteś obeznany, co wiesz, możesz wyrzucić to wszystko przez okno, ponieważ to nie ma znaczenia; a jeśli ma to dla ciebie znaczenie, to po prostu jesteś dogmatyczny i dosłownie hamujesz przetrwanie gatunku przez swój system wartości. Ludzie muszą rozwinąć wrażliwość, aby zrozumieć, że ich styl życia w ich strefach komfortu musi podlegać negocjacji, jeśli spodziewać się chcemy by z tego wszystkiego wyjść. Ludzie muszą zacząć rozpoznawać wokół nich te chorobę kulturową. Na przykład ludzie mieszkający w rezydencjach i prowadzący Ferrari. Są to wzorce aspołeczne i niedopuszczalne, ponieważ promują nie-minimalistyczną rzeczywistość.
To promuje przesadna konsumpcje, po raz kolejny, to złudzenie nieskończonego wzrostu i przekonanie, że twój sukces jest powiązany z posiadaniem coraz większej ilości rzeczy. Ale umieśćmy to w kontekście tego, co jest zrównoważone. Czym jest kultura zrównoważona? Oto jest pytanie. Co takiego musi istnieć w umysłach większości, aby utrzymać nas na właściwej drodze, zachowując integralność jako cywilizacja, szanując nasz ekosystem i siebie nawzajem. Wszystko sprowadza się do tego, zrozumcie, że rzeczy, które sprawiają, że wszyscy jesteśmy szczęśliwi, są zasadniczo społeczne. Ktoś nie maluje obrazu, czy pisze piosenki ani też książki tylko dla siebie. Ktoś nie wstaje rano i myśląc o tym, jak wyglądają tylko dlatego, że chce zaakceptować swój własny wygląd. Chociaż lubimy zaprzeczać wpływowi rzeczywistości społecznej na nas i pławić się w naszym indywidualizmie, własnej woli i własnej tożsamości, prawda jest taka, że robimy to wszystko, bo musimy się czuć społecznie zintegrowani.
Ponieważ wszystko, co myślimy, wiemy, w co wierzymy i czujemy, pochodzi z warunków społecznych powstałych na przestrzeni naszego życia. Uważam, że bardzo niewiele osób poświęca wystarczająco dużo uwagi zrozumieniu, że to, kim myślą, że są, jest dosłownie konsekwencją społeczną. I to jest wyraźnym kontrastem do obecnie dominujących bodźców w naszym społeczeństwie, które kładą nacisk na konkurencję, wygrywanie i wyzysk, i potrzebę pokonywanie kogoś. Raz jeszcze spójrz na guz nowotworowy w Białym Domu i jego osobowość. Jest dosłownie ucieleśnieniem wszystkich tych bodźców i tacy jak on uważają, że czyni ich to szczęśszczesliwszymi i lepszymi od innych. Jednakże, jeśli spojrzeć na badania społeczne dotyczące determinantów szczęścia, wyznaczników satysfakcji w ludzkim społeczeństwie, nawet przy całym tym zanieczyszczeniu i kulturze, większość ludzi w rzeczywistości czuje się najlepiej, kiedy pomagają innym. Kiedy czują, że mogą służyć innym.
Więc tak naprawdę chodzi o dawanie, a nie o branie. I to będzie jedną z największych rewolucji kulturowych. Mam w głowie odcinek nowego ''Culture in Decline'', w którym dzieje się to w innym świecie, gdzie ludzie żyją jakby w teleturnieju, którego celem jest prześcignięcie kogoś w ich altruizmie. Celem jest by kogoś przebić w próbie pomocy drugiemu, co moim zdaniem byłoby całkiem fajnym skeczem.
czytaj dalej cześć 2
submitted by luke_osterdam to u/luke_osterdam [link] [comments]


2020.09.30 17:56 vodfilmy_pl Pętla (2020) - Oglądaj cały film online! Gdzie obejrzeć? Zobacz już teraz!

Pętla (2020) - Oglądaj cały film online! Gdzie obejrzeć? Zobacz już teraz!

Oglądaj film Pętla (2020)

https://preview.redd.it/jmr2asdm2bq51.png?width=816&format=png&auto=webp&s=ea2391321ddc285a098a90dbd6a25a5f4188cf7f
Link: https://vodfilmy.pl/filmy-online/petla-2020-online/

Pętla w reżyserii Patryka Vegi została oparta na aferze podkarpackiej

Przed tym, jak zdobędziesz wiedzę, gdzie obejrzeć Pętlę, nową sztukę filmową Patryka Vegi, bądź gotowy na bardzo ciężkie sceny i mnogość bezlitosnych ujęć. Oglądanie filmu możesz zacząć w tym momencie! Czy mimo to jesteś przygotowany, aby obejrzeć film Pętla online?
Przyjrzyj się z bliska aferze podkarpackiej i podejmij decyzję, czy jesteś w stanie podołać jednej z najważniejszych premier (według liczby widzów IMDB) bardzo dyskusyjnego polskiego reżysera!

Jaką historię opowiada film Pętla, który jest dostępny online dla każdego, kto ma ochotę go obejrzeć?

Niedoświadczony funkcjonariusz Daniel w wyniku działań podejmowanych w czasie pracy spotyka rodzeństwo pochodzenia ukraińskiego. Bliźniaki szybko zostają informatorami policjanta, dzięki czemu ten rozpoczyna walkę o coraz wyższe stanowiska do momentu, aż otrzymuje tytuł oficera Centralnego Biura Śledczego Policji w Rzeszowie. Mundurowego cechuje nadmierna żądza sukcesu, z tego powodu pragnie zostać najlepszym w swojej pracy. Aby schwytać niebezpiecznego przestępcę, decyduje się na przechwycenie jednego w największych domów publicznych w pobliżu. Mężczyzna tworzy wystawny klub, w którym biznesmeni, księża, politycy oraz znani celebryci pod obietnicą całkowitego milczenia mają okazję na korzystanie z usług seksualnych z wytwornymi kobietami. Jednak po wejściu do środka ich prywatność już nie istnieje – wszyscy są nagrywani. Po co ktoś nagrywa takie sytuacje? Daniel wraz z wcześniej poznanymi braćmi bliźniakami zdecydowali, że będą organizowali szantaże, nie myśląc o tym, że przez takie działania bardzo łatwo jest znaleźć się w trudnej sytuacji.
Zaprezentowane na dużym ekranie zajścia zostały stworzone na podstawie rzeczywistych wydarzeń, które nazwano mianem afery podkarpackiej.
Realizator pracował na materiałach, które były dostępne w tamtym czasie dla osób trzecich z tego względu, że to zajście nadal trwa. Dlatego też nie poznajemy odpowiedzi na narastające podczas oglądania pytania. Na to musimy po prostu poczekać, aż rzeczywistość wyjaśni wiele wątków. Warto dodać również, że cały precedens bardzo dynamicznie się rozwija i tak naprawdę nie możemy szybko spodziewać się zakończenia całej sprawy.

Zobacz film Pętla online i dowiedz się, jak w scenach poradził sobie Antoni Królikowski

Zanim obejrzy się Pętle, należy być gotowym na mnogość dynamicznych scen niekoniecznie samej akcji, lecz również elementów powstałych na etapie montażu, który został stworzony w naprawdę rewelacyjny sposób. Efektem takiego podejścia są bardzo żwawe kadry, a wisienką na torcie jest ukazany przepych oraz dokładnie wykreowane układy choreograficzne pań do towarzystwa. Ta sytuacja idealnie pokazuje, że pomimo tego, że niektóre osoby powinny angażować się w zupełnie odmienne sytuacje, interesują się przede wszystkim luksusem, przepychem, ale również zepsuciem.

https://preview.redd.it/zrs3i86b4bq51.jpg?width=200&format=pjpg&auto=webp&s=a62f919560492f7023b90df7c3846553e4ae400f
Jednak jednym z najważniejszych plusów ekranizacji na pewno nie jest estetyczna sceneria przybytku wolnej miłości, ale poziom aktorstwa. Antoni Królikowski należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych osób wśród ulubionych aktorów Vegi i tym razem również pokazuje, że jest w stanie rewelacyjnie pracować. Wykreowany przez Królikowskiego bohater jest przekonywający, biorąc nawet pod uwagę fakt, że wciela się w osobę z chorą ambicją, uzależnioną od narkotyków, seksu i pieniędzy, a tytułowa pętla zaciska się na jego szyi coraz to mocniej.
Następną dobrą składową produkcji jest Katarzyna Warnke znana przede wszystkim z pozostałych filmów tego reżysera. Kobieta wciela się w ambitną, ale surową i zdezorientowaną panią prokurator. Jeżeli to Ci nie wystarczy, to na wielkim ekranie możesz obejrzeć również całkowicie innego, ale świetnego Piotra Stramowskiego, który wcielił się w rolę boksera Dawida Kosteckiego, jednego z istotniejszych uczestników afery podkarpackiej. To właśnie on został znaleziony nieżywy w celi, a wydarzenie tłumaczono rzekomym samobójstwem. Natomiast w role jego ojca wcielił się Henryk Talara.

Czy film Pętla za darmo jest wart Twojego czasu?

Patryk Vega bez dwóch zdań należy do jednych z najbardziej dochodowych reżyserów polskiego pochodzenia, który uwielbia tworzyć filmy na podstawie różnych afer i sytuacji pobocznych. Tym razem sprawa również wygląda tak samo. Cały epizod dotyczący afery podkarpackiej został przedstawiony tak, jak widział to młody funkcjonariusz, którego napędzała potężna żądza sukcesu. Jeśli jednak ulegnie się jej zbyt łatwo, to ta żądza może zamienić się w coś krytycznego. W konsekwencji tego Daniel sukcesywnie przemienia się w bandytę, korzystającego ze swojego stanowiska państwowego do zwalczania konkurencyjnych grup przestępczych. Możliwe, że gdyby chora ambicja była pierwszym i ostatnim kłopotem głównego bohatera, to ten pewnej chwili byłby w stanie się zatrzymać. Niestety mężczyzna pogrąża się coraz bardziej i traci kontakt ze sobą.

https://preview.redd.it/9gn3g7dv1bq51.jpg?width=1133&format=pjpg&auto=webp&s=1957959320f373b8a2aa2130046bab5def424418
Pętla jest realizacją, która z pewnością sprawi satysfakcję wielbicielom twórcy. Ten film zdecydowanie zawiera samą esencję Patryka Vegi. Krótko mówiąc, jeżeli przepadasz za strukturami poznanymi we wcześniejszych produkcjach Patryka, to w tym obrazie nie poczujesz ich nieobecności. Zatem po raz kolejny zobaczysz brutalność, soczysty język oraz wiele scen z nagimi osobami – to wszystko niesie przesłanie, że w obecnych czasach silne jednostki w bardzo łatwy sposób pożerają słabsze.
Ciężko jednak określić Pętlę jedynie jako pokaz uciech, z tego względu, że film otrzymał o wiele głębsze znaczenie, które w głównej mierze obejmuje ludzką psychikę. Przedstawia również, iż występuje coś, co prawdopodobnie może zostać wykorzystane do sterowania istotami ludzkimi w o wiele większym zakresie niż gotówka. Co to mam na myśli? Oczywiście seks. Przy jego użyciu jest w stanie sterować nawet takimi osobami, które pieniędzy posiadają po prostu dużo.

Nie płać za to, co możesz mieć za darmo i oglądaj Pętla online!

Możliwość Pętla cały film wręcza wielbicielom Patryka Vegi opcję oglądania tej produkcji w komfortowej odmianie online, dostosowanej do większości urządzeń, które mają dostęp to internetu. Jeśli tylko masz chęć na oglądanie – starczy, iż usiądziesz komfortowo i najzwyczajniej w świecie go uruchomisz.
Nie wszyscy przepadają za polskimi produkcjami kinowymi, mimo to Vega należy do grupy reżyserów, którego filmów nie można pozostawić bez zainteresowania. Oczywiście możemy zarzucić mu naprawdę wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że nie dostrzega potencjału w naszym rodzimym kraju. Przeważnie swoje produkcje opiera na najgłośniejszych skandalach i aferach, którymi często zainteresowana jest cała Polska, co tylko poświadcza film Bad Boy 2020 czy Polityka. Realizator nie lęka również pokazywania wydarzeń, które inni starają się ukryć – przez to reżyser nie ma zbyt wielu przyjaciół.
Jeśli pragniesz oglądać film Pętla, który od niedawna jest dostępny online – nie zwlekaj ani sekundy więcej! Już teraz wejdź w sam środek afery podkarpackiej i dowiedz się, w jaki sposób Patryk Vega zaskoczył swoich fanów!
submitted by vodfilmy_pl to u/vodfilmy_pl [link] [comments]


2017.02.03 18:01 SoleWanderer Francja nauczyła was bezczelności. Jak uczyć w arabskim getcie

Mój uczeń: - Ja spadam z Francji. Jadę do Algierii. Ja: - OK, byle szybko. Na koniec roku cała klasa mocnym głosem śpiewa ze mną "Marsyliankę". Już się nie wstydzą. Nie zdradzę od razu, kim jestem.
Powiem tylko, że mam paskudny charakter. I siedmiu starszych braci: trzech jest bardzo religijnych, dwóch głosuje na Front Narodowy, jeden jest świadkiem Jehowy. Od 12 lat uczę historii i geografii w gimnazjum na południu Francji. Często myślę, że gdybym miała dzieci, to byłyby w wieku moich uczniów, ale jestem bezpłodna. Próbowałam in vitro pięć razy. Może dlatego angażuję się w życie uczniów, często im doradzam. Czasem to ze mną idą po raz pierwszy do muzeum, do kina. Sami by się bali. Ich rodzice nie mają takiego zwyczaju, a oni śmiałości, by zrobić coś nowego. Czekam więc na nich obok stacji metra i odprowadzam pod drzwi teatru, nawet w niedziele wieczorem. Lubię zadziornych uczniów, którzy zadają dużo pytań. Mathilde, Mohammed, Zyad – nazywam ich „bébés d’amour”, moimi skarbeczkami.
W toalecie szkolnej ktoś napisał na drzwiach, że fajna ze mnie nauczycielka. Na drzwiach kibla, gdzie zwykle rysuje się penisy! To był dla mnie największy komplement.
Jestem surowa, ale jeszcze nigdy nie wyrzuciłam ucznia z klasy. To norma wśród francuskich nauczycieli, którzy wolą pozbyć się problemu, niż się z nim zmierzyć. We francuskiej szkole o pewnych rzeczach nie należy rozmawiać. A ja z dzieciakami ciągle gadam. Chcę, by mogli z siebie wszystko wyrzucić. Przynosi im to ulgę.
Jak stawiam ucznia do kąta, zawsze pytam, czy rozumie, dlaczego to robię.
– Myślisz, że jak mnie nie posłuchasz, to cię uderzę?
– Nie może pani.
– Masz rację. To dlaczego mnie słuchasz?
– Bo tak trzeba.
– A jak kazałabym ci ucałować moje stopy, to zrobiłbyś to?
– Nie!
Klasa chichocze.
– Władza działa w dwie strony – tłumaczę im. – Ja wydaję polecenia, ale to wy je akceptujecie. To wasz wybór, że na moich lekcjach jesteście grzeczni. Jeśli gdzie indziej używacie przemocy albo wyzywacie nauczycieli, to też jest wasz wybór. Nie jesteście ofiarami.
Imigranci we Francji głosują na Front Narodowy
Lekcja 1. Gęba – Ja stąd spadam. Jadę do Algierii – powiedział ostatnio jeden z moich uczniów. To łobuz, ale bardzo go lubię.
– OK, byle szybko – odpowiedziałam prowokacyjnie.
– Najpierw zbiorę pieniądze, a potem wyjadę, inszallah (po arabsku: „jeśli taka będzie wola Boga”).
– Powiedz mi: bezczelność zawdzięczasz Francji czy Algierii? – Patrzy na mnie spode łba, nie rozumie. – Co by się stało, gdybyś w ten sposób rozmawiał z nauczycielem w Algierii?
Uczeń milczy, więc jego kolega podpowiada: „Dostałbyś po twarzy, stary!”.
– Właśnie. Twoja niewyparzona gęba jest gębą Francuza, mój drogi. Jesteś bezczelny, bo pozwala ci na to wolność słowa. Może nie czujesz się Francuzem, ale jesteś nim.
Moi uczniowie ciągle powtarzają: „nienawidzę Francji, nienawidzę Francuzów”. Mam wrażenie, że po rozmowach ze mną czują ulgę. To bardzo trudne nie wiedzieć, kim się jest. – Mówiąc, że Francja to nie jest wasz kraj, robicie przysługę rasistom – tłumaczę. – Francja to JEST wasz kraj. Nie przyjechaliście tutaj z wiosek w Algierii. Rodzice większości z was urodzili się we Francji, do której wasi dziadkowie emigrowali w latach 70.
Cały dzień słyszę na przerwach: „bled”, „bled”, „bled” (z arabskiego „kraj pochodzenia”, a także miasteczko lub wieś, z której wywodzi się rodzina). Nie umieją powiedzieć jednego zdania po francusku, nie wtrącając arabskich słów. W zeszytach nieustannie rysują flagi Maroka i Algierii. Winię za to ich rodziców, którzy robią z nich imigrantów. Co roku zabierają ich na wakacje do Algierii czy Maroka i mówią: „To jest twój kraj”. Tworzą konflikt lojalności, dziecko musi zająć stanowisko: Francja czy kraj rodziców. „Bled” stał się dla nich mityczny. Kiedyś musiałam tłumaczyć uczennicy, że w zimie w Algierii jest chłodno. Bo dla niej Algieria oznacza wakacje, nikt nie pracuje, jest luz. Nie bierze pod uwagę, że rodzice mogą sobie pozwolić na wiele tygodni wolnego, bo zarabiają w euro. Dzieciaki myślą, że to tam toczy się prawdziwe życie. A to we Francji jest tymczasowe.
Narzekają, że Francuzi są wobec nich rasistowscy. Pytam wtedy, co myślą o Romach. Odpowiadają, że to brudasy, że żebrzą z dziećmi na ulicach, są obrzydliwi. – To samo niektórzy Francuzi myślą o was. Nawet wasz rasizm świadczy o tym, że wspaniale się integrujecie. Jesteście prawdziwymi Francuzami, brawo! – to terapia szokowa, ale działa. Zaczynają myśleć.
Czy to, co mówię, oznacza, że nie lubię Arabów? Ostatnio zarzucili mi to członkowie partii komunistycznej.
Apartheid a la française. Rozmowa z Thomasem Guénolé
Lekcja 2. Edukacja priorytetowa Jesienią kilkunastu uczniów w kominiarkach zaatakowało liceum w Trembley-en-France, na przedmieściach Paryża. Rzucili dwa koktajle Mołotowa w budynek szkoły, ranili dyrektorkę. W całym kraju trwała dyskusja. „To wina ich złego wychowania, islamu, pobłażliwego systemu edukacji” – mówili konserwatyści. Lewicowcy bronili: „Są wściekli, bo są biedni. Odgrywają się na społeczeństwie i szkole, przez którą są źle traktowani”.
Bzdura! Przemoc to jest ich wybór. Podkreślając ich „inność”, że źli i biedni, wykluczamy ich ze społeczeństwa. A kto traci najwięcej? Ich koledzy ze szkoły, równie biedni jak oni, którzy nie mieli lekcji, bo szkoła w Trembley została na tydzień zamknięta.
Francuska szkoła od co najmniej 20 lat pogrąża się w chaosie. W 1981 roku stworzono kategorię ZEP – Zone d’éducation prioritaire (strefa edukacji priorytetowej). Zerwano wtedy z zasadą równości dzieci. Dyrektorzy szkół ze słabymi wynikami dostali dofinansowanie, nauczyciele – więcej pieniędzy. Programy szkolne dostosowano do najgorszych uczniów. By wyrównać różnice społeczne, postanowiono uczyć mniej. W podstawówce uczy się odmiany czasowników, ale tylko w dwóch osobach: on i oni/one. Ograniczono też naukę nowych słów.
Do gimnazjum trafiają dzieci, które słabo mówią po francusku. Zamiast czytać, wciąż składają zdania. Piszą tylko fonetycznie. To wina lewicowych ideologów, którzy tworząc nowy program, uznali, że „kompetencje społeczne” (np. organizacja debat, praca w grupach, większa swoboda w nauczaniu a la Montessori) są ważniejsze od nauki języka. Zapomnieli, że rodzice dzieci z ZEP-ów nie czytają z nimi książek. Szkoła to dla tych dzieci wszystko. Umiejętność czytania i pisania jest najważniejsza, bo daje im wolność. Co z tego, że rozwiążą łatwe testy gimnazjalne, zdadzą maturę – dzięki nowemu systemowi udaje się to 90 procentom. Na egzaminach wstępnych na studia dostaną obuchem w łeb, bo nikt nie będzie traktował ich „priorytetowo”.
Salima jest singielką, pracuje w finansach, nie uznaje szariatu, ale modli się w meczecie. To wystarczy, żeby szeptano na jej widok
Lekcja 3. Getto Całe życie uczyłam w ZEP-ach. Pierwsze sześć lat w Marsylii. Rano w gimnazjum na blokowisku, gdzie na 500 uczniów było 20 białych. Po południu – w bogatym miasteczku pod Marsylią – tam było 10 Arabów. W Tuluzie przez ostatnie kilka lat straciliśmy dużo białych dzieci, a także uczniów z „dobrych” rodzin. Przenieśli się do szkół prywatnych. W niektórych klasach jest po 2 białych uczniów, w innych 10. W gimnazjum obok na 300 uczniów jest 1 biały. Według raportu z września 2016 roku, który wstrząsnął Francją, szkół-gett jest w kraju koło 100 (na 8 tysięcy). 95 proc. ich uczniów to biedni muzułmanie. System edukacji oparty niby na zasadzie „równości” tylko pogłębia różnice społeczne. W ZEP-ach dzieci tracą statystycznie siedem i pół tygodnia w ciągu roku, bo są odsyłane ze szkoły za karę. W najgorszych szkołach mają nawet trzech nauczycieli matematyki w ciągu roku. Dodatkowo kilka tygodni bez lekcji, bo są strajki – uczniów, rodziców i nauczycieli. Ale mam kolegów i koleżanki, którzy są zadowoleni. W ZEP-ach nie muszą się wysilać, a dostają około 100 euro więcej.
Kulturowa różnorodność, by mogła dobrze funkcjonować, musi być kontrolowana. Należałoby zastosować strategię „busingu”, czyli dowożenia autobusem dzieci z jednej dzielnicy do różnych szkół (obecnie obowiązuje rejonizacja). Badania Susan Eaton z Uniwersytetu Harvarda pokazują, że integracja jest najistotniejszym czynnikiem wpływającym pozytywnie na wyniki nauczania. Dzieci trzeba wyciągnąć z ich dzielnic.
Znam uczniów w Marsylii, którzy nigdy nie byli na plaży ani w centrum miasta. Po szkole przesiadują na chodnikach. Ich rodzice stoją w kolejce do CAF-u (Kasa Opieki Rodzinnej) albo po zasiłek do Pole Emploie (Urząd Pracy). Na osiedlu jest szkoła i biura rządowe, ale nie ma ani jednej fabryki. Nie ma biblioteki ani muzeum. Ludzie zostali uwięzieni na blokowiskach. We Francji przestaliśmy się mieszać.
Lekcja 4. Gołe pupy Po zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” jeden z moich uczniów nie chciał uczestniczyć w minucie ciszy. Powiedziałam mu: – Weź krzesło i ustaw przodem do ściany na końcu sali. Siedź tam do końca lekcji. Dla mnie nie istniejesz.
Paryż po zamachach 13 listopada
Nie ruszył się z ławki. Potem długo o tym rozmawialiśmy. Zapytałam, dlaczego nie chciał milczeć.
– Dlaczego nie milczymy za Palestynę? – zdenerwował się. Okazało się, że pół klasy myśli podobnie.
– A dlaczego nie milczymy za ludobójstwo w Rwandzie? Za ofiary wojny w Darfurze? Milczymy w sprawach, które dotyczą Francji, a wy jesteście jej obywatelami – tłumaczyłam. – Wasze milczenie nie oznacza, że akceptujecie rysunki w „Charlie Hebdo”. Oznacza, że nie zgadzacie się, by mordować ludzi tylko dlatego, że są dziennikarzami. Wolność słowa jest inna dla mnie – jako nauczycielka nie mogę wyśmiewać islamu – a inna dla karykaturzysty.
– Ale obrazili naszego proroka – nie ustępowali.
– „Charlie Hebdo” obraża wszystkie religie. Nawet jakby sam Bóg przyszedł do was i powiedział, że macie kogoś zabić, to macie mu odmówić. Życie ludzkie jest święte. Poza tym czy wasza wiara nie jest silniejsza od jakichś głupich rysunków? – nie wiedzieli, co powiedzieć.
W grudniu zorganizowałam debatę o burkini w stylu amerykańskim. Kazałam przeczytać im wszystkie artykuły z prasy na ten temat: lewicowe i prawicowe. Czytali teksty feministek – przeciwniczek i zwolenniczek burkini. Poznali zdanie salafitów, którzy też byli przeciwni, ale z innych powodów: według nich burkini jest zbyt obcisłe. Poza tym prawdziwa muzułmanka nie chodzi na plażę – z tym zgodziło się wiele uczennic. Najpierw gadaliśmy. Jedni proponowali: – Niech zrobią osobną plażę dla muzułmanek w burkini.
– Jasne, to jeszcze zróbmy plażę dla białych i czarnych. To wam się wydaje sensowne? – spytałam.
– No nie, to rzeczywiście idiotyczne – przyznali. – Ale kobiety, które opalają się z gołymi pupami i cyckami na wierzchu, dlaczego one mogą? To niesprawiedliwe!
Przeczytaliśmy wspólnie prawo laickości z 1905 roku i kolejne, z 2004 i 2010 roku. Wielu merów, chcąc zakazać burkini, powoływało się na nie.
– Nigdzie tu nie mówią o plażach! – krzyknął jeden z uczniów. W ten sposób doszliśmy wspólnie do wniosku, że burkini nie można zakazać w imię laickości.
Potem podzieliłam ich na grupy. Wcielili się w role przeciwników i zwolenników burkini. Dzięki temu poznali inny punkt widzenia.
Ostatnio pokazałam im zdjęcie mężczyzny, który podciera sobie tyłek flagą Francji. Byli w szoku. – Ktoś to naprawdę zrobił?! – nie mogli uwierzyć.
– A co wam to przeszkadza, to tylko kawałek materiału – wzruszyłam ramionami.
– Nie, nie, to jest flaga!
– Co was obchodzi flaga Francji? – specjalnie okazywałam obojętność.
– Tak nie można! – byli coraz bardziej oburzeni.
– Czyli jednak wam to przeszkadza? A jakby to była flaga Algierii?
– Ooooooo!!!!!!! To już byłoby przegięcie!!! – zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego.
– To samo powinniście czuć wobec flagi Francji, bo to wasz kraj.
Wtedy zaczynam z nimi lekcję o symbolach narodowych, o narodzie, choć we Francji szerzenie patriotyzmu w szkole jest zakazane. Tłumaczę, dlaczego są ważne. Na koniec roku cała klasa mocnym głosem śpiewa ze mną „Marsyliankę”. Już się nie wstydzą.
Burkini - nie tylko dla skromnych
Lekcja 5. Apartheid Dwóch moi braci to antysemici. Najpierw byli antysyjonistami, nienawidzili Izraela. Teraz otwarcie mówią o tym, że nienawidzą Żydów. Nie wynieśli tego z domu, bo nigdy nie słyszałam, by mama mówiła źle o Żydach. Nigdy.
Dla moich uczniów gwiazdą numer jeden jest Mohammed Merah, terrorysta islamski, który w 2012 roku zamordował siedem osób, w tym troje dzieci. Wielbią go, bo jego ofiarami byli w większości Żydzi, których nienawidzą. Zaprosiłam więc na lekcję Latifę Ibn Ziaten, matkę żołnierza zastrzelonego przez Meraha. To starsza pani, muzułmanka w chuście. Opowiadała moim dzieciom spokojnym głosem to, czego nie usłyszeliby od polityków. „Kocham Francję i Maroko. Kocham islam. Z moimi dziećmi obchodziłam i Boże Narodzenie i ramadan. Uczyłam ich miłości do Francji, to z tego powodu mój syn został wojskowym”.
Latifa przypominała uczniom ich matki, byli wzruszeni. To, co mówiła, dotarło do nich bardzo głęboko. Gdy wyszła, rozmawialiśmy.
– Poczuliście empatię do drugiego człowieka. Latifa to osoba podobna do was, do waszych mam, więc nie było to trudne zadanie. Chciałabym, żebyście to samo czuli wobec wszystkich ludzi na świecie. Także wobec żydowskich dzieci, które zostały zamordowane przez Meraha tylko dlatego, że zamiast Koranu czytały Torę.
Ostatnio pewna badaczka z satysfakcją stwierdziła, że odkąd żydowscy rodzice przenieśli swoje dzieci do szkół prywatnych, w szkołach publicznych nie ma antysemityzmu. Politycy Partii Socjalistycznej mówią podobnie: stwórzmy szkoły wyznaniowe dla muzułmanów, skończą się awantury o laickość, dziewczynki będą mogły nosić chusty. Zamiast zwalczać antysemityzm, zadowalają się przeniesieniem problemu gdzie indziej. Tłumaczą: „To antysyjonizm, niechęć do Izraela. Nie można do końca winić Arabów, że tak myślą”. Ja się z tym nie zgadzam. Antysemityzm to rasizm, jest zakazany przez prawo. Nie chcę, by we Francji było jak w Anglii, gdzie działają trybunały szariackie. Lub w Nowym Jorku – sądy rabiniczne. W sprawach rodzinnych i majątkowych pogłębia to dyskryminację kobiet. Synowie dostają dwa razy więcej spadku niż córki, a w przypadku przemocy domowej sędziowie każą mężom „nauczyć się panować nad gniewem”. Rząd brytyjski pozwala na to z lenistwa. Wydaje się im to bardziej praktyczne, ale mylą się. Dzieląc społeczeństwo, tworzą apartheid.
Zjednoczony Kalifat Wielkiej Brytanii?
Lekcja 6. Żydzi Zaprosiłam na lekcję 80-letnią Żydówkę Rachel Roizes, która była przechowywana przez francuską rodzinę cztery lata w trakcie wojny. Jej tata został wywieziony do Oświęcimia. Przed spotkaniem moi uczniowie złościli się: „Tylko Żydzi i Żydzi, czemu ciągle o nich gadamy? Dlaczego nie uczymy się więcej o Palestynie? Dlaczego musimy czytać teksty o obozach koncentracyjnych, one podobno nie istniały! Ta historia z gazem jest podejrzana”. To samo słyszą nauczyciele w wielu francuskich szkołach.
A potem usiadła przed nimi ta miła staruszka. Nigdy wcześniej nie widzieli Żydówki, dziwili się, że wygląda tak „zwyczajnie”. Słuchali jej opowieści o wojnie z rozdziawionymi ustami. Gdy opowiadała o rodzinie, gdy wypowiedziała słowa „moja mama”, „mój tata”, widziałam, jak ramiona niektórych chłopców opadają. Rozluźnili się. Po spotkaniu pokazałam im jeszcze filmy dokumentalne o obozach koncentracyjnych. Specjalnie wybierałam ujęcia pokazujące największe okrucieństwo.
Potem znów rozmawialiśmy. Najpierw ich sprowokowałam, bo żeby do nich dotrzeć, trzeba przeciągnąć strunę. – Eee, ci Żydzi to nie są ludzie tacy jak my. Merah miał rację, trzeba ich mordować.
– Nie może pani tak mówić! To obrzydliwe! – krzyknęła jedna z uczennic. Paru uczniów się popłakało, choć większość to „twardziele”, zawsze na straży swoich emocji.
Idealnie byłoby, gdyby do szkoły przychodzili też rodzice. Powinni spotkać się z mamą żołnierza zamordowanego przez Meraha, porozmawiać z 80-letnią Żydówką. Dzieci powtarzają za rodzicami, bo są wobec nich lojalne. To bardzo trudne dla 12-latka przyznać, że jego rodzice nie mają racji.
Jeśli nauczyciel nie wyłapie odpowiedniego momentu i nie zainspiruje swoich uczniów, to nigdy nie ruszą do przodu. To wymaga wiele pracy, ale warto. Najtrudniej jest mi zaakceptować to, co wmawia się nauczycielom na stażu: „Nie masz wpływu na to, czy uczeń będzie dobry, czy zły. Nie możesz zmienić jego zachowania, to nie twoje zadanie. Nie jesteśmy ich rodzicami. Decyduje przeznaczenie”. Wstydzę się za nauczycieli, którzy tak robią. Wstydzę się, że nic nie zrobiłam dla mojego ucznia, którego w pierwszej klasie gimnazjum podejrzewałam o stosowanie przemocy. Nie miał empatii, niczego się nie bał. Był socjopatą. Czułam, że niedługo wyląduje w więzieniu. Trzy lata później zabił człowieka. Ukradł mu skuter, dźgnął nożem.
To powszechna na francuskich przedmieściach bieda i brak perspektyw popychają młodych ludzi w ręce islamskich ekstremistów
Lekcja 7. Pała – Nie słuchajcie nauczycieli, którzy przekonują was, że pasujecie na sekretarkę albo sprzedawcę – mówię moim uczniom w ostatniej klasie gimnazjum. – Możecie zrobić to, co chcecie. Opowiadam im wtedy to, co przeżyłam i kim jestem naprawdę.
Nie ma dnia, by nie zadawali pytań. Z reguły przerywam wtedy lekcję i dyskutujemy o polityce. Nazywają mnie „nauczycielką od newsów”. Najbardziej popularne: – Czy to prawda, że lewica to dobrzy ludzie, a prawica niedobrzy?
Najmniej interesuje ich ekologia (dla większości oznacza trawnik przed blokiem), najbardziej konflikt izraelsko-palestyński. Kilka razy dziennie słyszę: „Palestyna, Palestyna, Palestyna”, nieważne, czy mówię o historii Francji, Shoah czy wojnie w Algierii. Nie spędzają czasu, grając w gry komputerowe, ale śledzą wiadomości, oglądają filmy dokumentalne na YouTubie. Uwielbiają dyskutować, kontrargumentować. Są w tym bardzo dobrzy.
Na historii najbardziej cieszą się, gdy zaczynamy mówić o wojnie w Algierii. Ale mają słomiany zapał. Jak do arabskiego – nie mogą się tych lekcji doczekać, a potem większość ma na koniec roku pały. Wojnę w Algierii omawiamy bardzo szczegółowo. Tłumaczę, że nie było w niej tylko złych i tylko dobrych bohaterów. Nigdy tak nie jest i to właśnie najpiękniejsze w nauce historii. Często każę uczniom przygotować argumenty za i przeciw na każdy temat. Wysłuchujemy każdej ze stron, a to, za kim się opowiemy, zależy od wartości, które wyznajemy.
Na klasówkach zawsze pokazuję im pytania kilka dni wcześniej. – Jeśli dostaniecie złą ocenę, to nie dlatego, że jesteście imbecylami. Nie pracowaliście wystarczająco dużo! Nie zastawiam na nich pułapek. Jak obleją, to zawsze mogą napisać sprawdzian raz jeszcze. Oceny mam gdzieś. Najważniejsze, by nauczyć ich pewności siebie.
Lekcja 8. Minispódniczka Uczennice nie mogą przychodzić na lekcje w krótkich spódnicach. Cały tydzień łażą w spranych dresach. Nie chcą narażać się muzułmańskim kolegom. W filmie z 2009 roku „La Journée de la jupe” (polski tytuł „Pokolenie nienawiści”) Isabelle Adjani gra nauczycielkę, która jako jedyna przychodzi do szkoły na przedmieściach Paryża w spódnicy przed kolano. Jest za to wyzywana przez uczniów od „kurew”. Zdarza się to w szkołach, gdzie nauczyciele nie mają żadnego autorytetu. Mnie to nie dotyczy, bo zawsze chodzę w długich spódnicach, wyglądam jak worek kartofli, ale taką mam figurę. Gdybym chciała, mogłabym przyjść do szkoły w kostiumie kąpielowym. Spróbowaliby to skomentować!
Jeśli mój uczeń powiedziałby, że nie usiądzie obok dziewczynki, tobym go do tego zmusiła. Zdarzyło się to mojej koleżance w szkole podstawowej. Radykalni muzułmanie przyszli do szkoły i zakazali swoim córkom siedzieć w ławkach z chłopcami. Te same dziewczynki dostały nagle wszystkie alergii na chlor, nie mogły chodzić na basen. Nauczycielki poddały się ze strachu. Ja bym poszła na wojnę.
Istnieją wartości uniwersalne, niezależne od tego, czy jesteś białym chrześcijaninem, czy czarnym muzułmaninem. Najważniejszą z nich jest równość prawa wobec kobiet i mężczyzn. Jeśli dwuletnia dziewczynka zostaje obrzezana, to w dupie mam tłumaczenie, że to jest „kulturowe”. Na szczęście we Francji to nie tylko nielegalne, ale i karalne. Od lat 80. stu rodziców i dwie rzezaczki trafiły za to do więzienia na kilka lat. W Anglii zostało to zaniedbane, nikomu jeszcze nie został nawet wytoczony proces. Rezultat: między kwietniem 2015 a marcem 2016 roku 5702 dziewczynki zostały obrzezane, najwięcej w Londynie. We Francji, według ostatnich danych GAMS (Groupe pour l’Abolition des Mutilations Sexuelles – stowarzyszenia zwalczającego praktykę obrzezania), nie dokonuje się obrzezań już w ogóle.
Naprawione. Czarne Francuzki odzyskują łechtaczki
Nie można twierdzić, że obrzezanie jest straszne, ale posiadanie dwóch żon akceptowalne. Zgodziłabym się z tym, gdyby kobiety też mogły mieć dwóch mężów.
Jeśli 12-letnia dziewczynka nosi chustę, to czy można powiedzieć, że to jest jej wybór? Nie. Robi to, bo chce zrobić przyjemność rodzicom. Moi przeciwnicy argumentują, że prawo z 2004 roku zabraniające noszenia chust w szkołach spowodowało, że dziewczyny zaczęły je nosić z przekory. „Zabraniacie nam? To my się zbuntujemy”. Nie jest tak w przypadku moich uczennic. Obowiązkowe zdejmowanie chusty w szkołach uświadamia im, że nie definiuje ich tylko religia. Ostatnio tłumaczyłam to 12-latce, która przychodzi na lekcje coraz szczelniej zakryta. Jak tylko urosły jej piersi, to założyła gruby sweter. Przestała chodzić w legginsach, bo zostały uznane przez jej kolegów za zbyt obcisłe. Powiedziałam jej, że islam ani żadna inna religia nie jest wrodzony. Gdyby porwała ją katolicka matka, to byłaby katoliczką.
We Francji muzułmanka nie potrzebuje chusty. Prawo laickości nie zmieniło się od 1905 roku. To muzułmanie stali się bardziej wymagający. Islam naszych rodziców został zastąpiony przez religię osób bardziej świadomych swej wiary. Codzienna praktyka religijna jest dla nich bardzo ważna, ale kultywowanie tradycji im nie wystarcza, więc sięgają do książek teologów islamskich i rozmawiają z imamami. Nigdy we Francji nie było tylu księgarń religijnych! A gdzie młodzi islamiści nauczyli się czytać? Kto nauczył ich myśleć, analizować teksty? Francuska szkoła.
Obrzezanie. Piekło kobiet
Lekcja 9. Zwykła rodzina Całe szczęście, że urodziłam się w 1978 roku. Gdybym teraz była w gimnazjum, to nosiłabym chustę. Pewnie nie zostałabym nauczycielką, a moi bracia zaaranżowaliby dla mnie małżeństwo z kuzynem w Algierii.
Nazywam się Fatiha Boudjahlat. Jestem Arabką. Feministką. Działaczką w partii radykalnie lewicowej Mouvement Républicain et Citoyen (Ruch republikański i obywatelski). Jestem też wierzącą muzułmanką, nie rozumiem, jak można w nic nie wierzyć. Ale nie wierzę w piekło ani w raj. Nie modlę się, nie obchodzę ramadanu, ale nie jem wieprzowiny.
Mam siedmiu braci: dwóch to salafici – radykalni muzułmanie, jeden jest świadkiem Jehowy, dwóch głosuje na Front Narodowy. Zupełnie zwyczajna z nas francuska rodzina XXI wieku.
Moja mama sama wychowała ośmioro dzieci. W wieku 40 lat pierwszy raz w życiu poszła do pracy – zaczęła sprzątać w fabrykach. Rok wcześniej mój ojciec namówił ją, byśmy całą rodziną przeprowadzili się do Algierii. Zaraz po przyjeździe ukradł wszystkie nasze dokumenty. Wrócił do Francji i sprzedał wszystko, co znalazł w naszym mieszkaniu. Za te pieniądze w Algierii kupił sobię kolejną żonę. Teraz ma ich siedem. Mama spakowała nas i wróciliśmy do Francji, w konsulacie powiedziała, że zgubiliśmy papiery. Miałam wtedy dziesięć lat lat.
Nie widziałam taty od 1993 roku. W ciągu 25 lat napisał do mnie dwa listy. W pierwszym radził, bym wybrała zawód stewardesy, dzięki temu dobrze zarobię i będę mogła wysyłać mu pieniądze. W drugim oświadczył, że obiecał mnie na żonę jednemu ze swoich siostrzeńców. Gdy pokazałam ten list moim braciom, tylko się śmiali. Ale to było prawie 20 lat temu. Teraz moi bracia salafici kazaliby mi wyjść za mąż. Słowo ojca byłoby dla nich święte.
Ojciec był skurwielem. Bardzo złym człowiekiem. Co pamiętam z dzieciństwa? Że stoję w ciemnym korytarzu i trzęsę się ze strachu, bo tata goni za moim bratem z siekierą. To, że zniknął, było dla nas wybawieniem. Dzięki temu jestem wolna. Gdyby nie zostawił mamy, nigdy nie mogłabym pójść na studia.
Moja mama to wspaniała kobieta. Nie znam osoby o większym poczuciu humoru. Poznała mężczyznę, była z nim szczęśliwa, ale moi bracia nie pozwolili jej wyjść ponownie za mąż. Jeden tak bardzo się zdenerwował, że chciał ją uderzyć. Kazał jej wtedy założyć chustę, mimo że nigdy w życiu nie zakrywała włosów. To dlatego nie potrafię znieść patriarchatu. Nie dotyczy on tylko rodzin arabskich, tak samo zachowują się np. Włosi czy Hiszpanie.
Często się kłócimy przy rodzinnym stole. Moi bracia mówią na Francuzów „gwer”. To wyzwisko. Dwaj bracia, salafita i świadek Jehowy, mają białe żony. Ale nawet ich mieszane dzieci nie uważają się za Francuzów. Czy to jest normalne? Dwa lata temu prawie się pobiliśmy. Zaczęliśmy dyskutować o nowym prawie zezwalającym na małżeństwa gejów. Salafita i światek Jehowy skoczyli na mnie, że bronię chorych ludzi, bo według nich homoseksualizm to choroba, a geje powinni zostać zgładzeni. Zaczęliśmy krzyczeć i się przepychać. Wtedy moja mama walnęła ręką w stół i kazała się nam zamknąć. Ale to ona podsunęła nam ten temat. Zadała niewinne pytanie, co myślimy, i rozpętała burzę.
Lekcja 10. Klasa przygotowawcza Wszystko w moim życiu zawdzięczam francuskiej szkole. Do tzw. klasy przygotowawczej o profilu literackim, której celem jest jak najlepsze przygotowanie do egzaminów na uniwersytet, trafiłam dzięki nauczycielce francuskiego. Do egzaminów musiałam przeczytać 200 książek, a u mnie w domu oprócz Koranu była tylko ilustrowana encyklopedia, którą znaleźliśmy z braćmi na śmietniku. Któregoś dnia moja nauczycielka przyjechała samochodem na nasze ohydne blokowisko. W bagażniku miała kartony książek. Potem obwiozła mnie po wszystkich wydziałach politologii w regionie. Jej mąż był komornikiem, który kilka lat wcześniej zlecił konfiskatę mienia w naszym mieszkaniu. Jeden z moich braci spędził w sumie 14 lat w więzieniu. Za bójki, sprzedaż narkotyków, napad z bronią. Pamiętam, jak przyszłam do sądu zeznawać w jego sprawie. Płakałam, bo musiałam opowiedzieć o tym, co nas spotkało w dzieciństwie. O ojcu, który groził mu siekierą. O potwornej biedzie, której doświadczyliśmy, o tym, że codziennie jedliśmy w stołówce organizacji charytatywnej Les Restos du Coeur. Mój brat miał mi za złe, że mówię źle o rodzinie, ale ja chciałam go uratować przed kolejną odsiadką.
Większość kolegów ze szkoły nie rozumie mojego zaangażowania. Politycy zarzucają mi rasizm. Biali mężczyźni, którzy ukończyli najlepsze prywatne szkoły, chcą mnie uczyć, jak postępować z arabskimi dziećmi? Jak śmią myśleć, że wiedzą o wykluczeniu społecznym więcej ode mnie? Nie lubią mnie, bo nie mieszczę się w żadnych kategoriach. Jestem Arabką, ale nie noszę chusty. Jestem lewicowa, ale czasem moje propozycje zmian są skrajnie prawicowe. Mam do tego dystans, bo nie jestem biała tak jak oni. Nie pochodzę z bogatej rodziny, nie mam romantycznego wyobrażenia o różnicach społecznych. Mam w dupie poprawność polityczną. Mogę mówić rzeczy, za które oni zostaliby posądzeni o rasizm. Niektórzy Arabowie uważają mnie za zdrajczynię, przezywają batonem Bounty – czarna na zewnątrz i biała w środku. Mówią tak, bo według nich powinnam kochać nie Francję, ale Algierię. Ich też mam głęboko gdzieś.
W klasie przygotowawczej usłyszałam, że ze względu na mój „stan” powinnam pracować więcej od innych. Jako Arabka miałam pod górkę. Brakowało mi dyscypliny, nagła wolność uderzyła mi do głowy. We Francji od 15 lat działa z sukcesem specjalny tryb naboru do najbardziej prestiżowych uczelni dla licealistów z ZEP-ów, jego beneficjentką była m.in. minister edukacji Najat Vallaud-Belkacem. Nie miałam szans, bo się obijałam. Łatwiej było w liceum, gdzie wystarczyło tylko wykonywać polecenia nauczyciela. W moim arabskim domu nikt nie zachęcał mnie do samodzielnej nauki, odrabiałam zadania, bo musiałam, ale wolałam oglądać telewizję. Często zastanawiam się, co by było, gdybym wyrosła w innym środowisku. Żałuję, może teraz miałabym już dyplom, który pozwoliłby mi uczyć w liceum i szkołach wyższych. A tak jestem tylko zwykłą nauczycielką, jedną z 240 tysięcy we Francji.
sauce:http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21300019,francja-nauczyla-was-bezczelnosci-jak-uczyc-w-arabskim.html
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]